Nasz patron
Józef Weszka urodził się 27 lutego 1920 r. w prawdziwie polskiej rodzinie chłopskiej w Rudołtowicach.
W rodzinnej wsi ukończył szkołę podstawową, a dzięki zdolnościom i mądrości swoich rodziców rozpoczął naukę w pszczyńskim gimnazjum.Okres beztroskiej młodości i nauki przerwała brutalnie II wojna światowa. We wrześniu 1939 r. uciekał wraz z kolegami przed Niemcami na wschód. Wrócił po miesiącu bezradny i bezsilny wobec tragedii, jaką przeżywała wówczas cała Polska. Wojna odcisnęła swe okrutne piętno na Jego życiu. Był ciężko ranny.
W 1946 r. zdał maturę w gimnazjum pszczyńskim i już w roku szkolnym 1946/1947 pracował jako nauczyciel w swojej, bo rudołtowickiej szkole. Pozostał wierny temu zawodowi do emerytury, pełniąc różne funkcje.Pasją jego życia była praca dla innych, nigdy nie poprzestawał na wykonywaniu obowiązków służbowych – był wielkim społecznikiem.
Zmarł 18 lutego 1991 r. Czas, siły, energię (pomimo kłopotów ze zdrowiem), całe swe dorosłe życie poświęcił dzieciom, młodzieży, środowisku, w którym się urodził, wzrastał i żył do końca. Był prawdziwym pedagogiem, czyli przyjacielem dzieci i młodzieży. Jego praca nie ograniczała się do prowadzenia lekcji. Dawał zawsze więcej niż przewidywał program nauczania i zajęć, nie liczył czasu, uatrakcyjniał sposób zdobywania wiedzy, czynił szkołę przyjazną dzieciom, nie oczekując niczego w zamian. Założył w szkole zespół pieśni i tańca. Dzieci prezentowały się pięknie w regionalnych strojach, uszytych przez mamy
i nauczycielki, bo pan Józef Weszka potrafił zorganizować, zmobilizować, skupić wokół siebie ludzi podobnie myślących i czujących jak On. Organizował liczne konkursy czytelnicze, recytatorskie, plastyczne, wiedzy
o regionie, nigdy nie zapominając o nagradzaniu wysiłku ucznia. Nie zrywał kontaktu ze swoimi uczniami, interesował się losem absolwentów i każdy potrzebujący pomocy znalazł ją u pana
Józefa Weszki, który chętnie służył swoją wiedzą i swoją biblioteką. Dbał również, aby młodzież i dorośli mogli kulturalnie spędzać wolny czas i przez długie lata pełnił obowiązki kierownika wiejskiej świetlicy
w Rudołtowicach. Pracował z pasją i wielkim zaangażowaniem nie dla poklasku i popularności, a z potrzeby czynienia czegoś dla innych. Zorganizował amatorski zespół teatralny oraz orkiestrę świetlicową. Świetlica tętniła życiem, rozbrzmiewała gwarem na co dzień, bo jej Kierownik starał się, aby każdy znalazł coś interesującego dla siebie, a więc można było zagrać w szachy, tenisa stołowego, skata, działało kółko fotograficzne, filatelistyczne i plastyczne. Przy współpracy mieszkańców powstał zespół rekreacyjno – sportowy: boisko do siatkówki, placyk zabaw dla dzieci z karuzelami i huśtawkami. Szkoła
i świetlica stanowiły placówki uzupełniające się i obejmujące działalnością całą wieś.
Pan Józef Weszka pracował, kierował, organizował i ciągle dążył do czegoś lepszego, doskonalszego. Dostrzegał potrzeby środowiska i konieczność rozwoju. Marzeniem Jego było zbudowanie nowego ośrodka kultury. To pragnienie się spełniło, bo wysiłkiem wszystkich mieszkańców powstał Dom Strażaka. Znajdował czas na działalność w miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Nie zabrakło też pana Józefa Weszki w Społecznym Komitecie Budowy Domu Sportowca. Godził wszystkie obowiązki, nigdy nie zabrakło mu inwencji i ochoty. Nie były w stanie ostudzić Jego zapału kłopoty w zdobywaniu funduszy, zawsze znalazł cierpliwość, czas i sposób, aby przezwyciężyć trudności. Dostrzegał każdego, nigdy nie odmawiał pomocy, cieszył się, gdy mógł pomóc. Nie mówił nigdy o sobie, nie chełpił się swymi dokonaniami, nie chwalił wykonaną pracą, myślał, co jeszcze jest w zasięgu jego możliwości. Jego marzenia nie dotyczyły osobistego szczęścia, obejmowały natomiast Jego Małą Ojczyznę, Ziemię, z którą się całkowicie utożsamił i ludzi, wśród których żył.Największym pragnieniem pana Józefa Weszki była budowa nowej szkoły dla rudołtowickich dzieci. Po wielu staraniach Rudołtowice uzyskały zgodę na budowę wprawdzie nie szkoły, ale przedszkola. 27 listopada 1985 roku powołano Komitet Budowy Przedszkola. Mieszkańcy wsi nie zawiedli i tym razem, podjęli wyzwanie i gorliwie współpracowali. Przy budowie pracował ofiarnie cały zespół ludzi, ale On był sercem tego zespołu, budowa pochłonęła Go całkowicie. Mówić o niej mógł w nieskończoność, oprowadzać, roztaczać najpiękniejsze wizje, projektować, planować, urządzać i meblować ją w marzeniach. Nie załamywały Go kłopoty, konieczność zdobywania materiałów budowlanych, brak pieniędzy i załatwianie formalności. Przez ostatnie lata swojego życia żył tylko budową. Nie pomniejszając zasług wielu osób, można stwierdzić, że dzięki panu Józefowi Weszce rudołtowickie dzieci dziś uczą się w nowej szkole.